O co tak naprawdę chodzi w sporze o aborcję?

Czarny marsz świadczy dobitnie o zakrojonej na szeroką skalę akcji pro-aborcyjnej. W jego szeregach kroczy wiele osób znanych z mediów i pierwszych stron gazet. Niebywałe poruszenie nastąpiło wśród tzw. „elit” III RP. Jaka jest tego przyczyna i o co tak naprawdę tu chodzi?

Aby zobaczyć sprawy we właściwym świetle, warto zdać sobie sprawę, iż liberalizacja prawa aborcyjnego była częstokroć jednym z ważnych elementów działalności antypolskiej. Na przykład w czasach stalinowskich aborcji można było w Polsce dokonać praktycznie na życzenie. W całej epoce PRL-u aborcja była zjawiskiem mile widzianym oraz utożsamianym z pewnego rodzaju fałszywie pojmowanym „postępem”. Z drugiej strony, gdy spojrzymy przykładowo na program budowania potęgi Trzeciej Rzeszy – widzimy coś na kształt przemysłu, którego celem jest zwiększenie narodzin w społeczeństwie niemieckim.

Zmniejszenie dzietności zawsze miało na celu osłabienie państwa, i na odwrót. Gdy spojrzymy na dzisiejszą sytuację geopolityczną nie możemy mieć już złudzeń, że i tym razem taki właśnie jest fundament sporu o aborcję. Można wysunąć całkiem zasadne przypuszczenie, iż nie chodzi tu wcale o prawa oraz wolności kobiet, ani też spór filozoficzno-teologiczny, lecz właśnie instrumentalną politykę dotyczącą przyszłej Europy.

Na świecie mamy do czynienia z kolosalnym przyrostem naturalnym. Jest to fakt, co do którego nie można mieć wątpliwości. Liczba mieszkańców Ziemi zwiększa się w ogromnym tempie. Szczególnym przypadkiem na mapie są państwa Europy. Tutaj niestety społeczeństwa starzeją się, a dzietność spada. W tej sytuacji znalazły się między innymi Niemcy, które od dłuższego czasu usiłują zatrzymać ten niekorzystny trend.

Tymczasem jeden z projektów zgłoszonych do dyskusji w Polsce zakłada znaczne zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych. Nic dziwnego, że projekt ten wzbudza silny sprzeciw, szczególnie w Niemczech. Mogłoby się bowiem okazać, że na skutek tej „konserwatywnej” reformy niebawem społeczeństwo polskie będzie liczniejsze niż niemieckie! Dodatkowo, będzie ono bardziej jednolite narodowościowo, niż jest to możliwe w przypadku Niemiec, w których co roku przyjmuje się niemal milion imigrantów.

Protest zasilany przez znanych aktorów, polityków, sportowców, celebrytów – jest więc w znacznej mierze inspirowany poprzez nieprzychylne Polsce i Polakom środowiska zachodnie. Aby zrozumieć iż tak jest w rzeczywistości, trzeba zdać sobie sprawę, iż większość koncernów medialnych, które są właścicielami nie tylko najbardziej poczytnych tytułów prasowych, lecz i stacji telewizyjnych – to właśnie kapitał niemiecki. Spora część tzw. „elit”, nazwijmy je elitami „telewizyjnymi”, czyli pewnego rodzaju „twarzami”, które promuje się w programach telewizyjnych czy nawet reklamach popularnych sieci handlowych – została wykreowana właśnie poprzez ten kapitał. Nic zatem dziwnego, że do protestu „spontanicznie” przyłączają się znane osoby, szczególnie te, które w III RP zdobyły szczyty sławy. Jest to ni mniej ni więcej jak tylko europejska polityka narodowościowa i pewnego rodzaju „marketing ideologiczny”.

Co do tego, że silne państwo to „dzietne” państwo – nie można mieć wątpliwości. Tymczasem w sporze o aborcję stawką staje się to, co dla każdego narodu najcenniejsze – życie dzieci. Jest to oczywiście z moralnego punktu widzenie niedopuszczalne.

Zaostrzenie prawa aborcyjnego nie oznacza wcale ograniczenia dostępu do nowoczesnej medycyny. Wręcz przeciwnie! Podstawowy cel jakim jest ochrona życia i zdrowia ZARÓWNO matki jak i dziecka wymaga zintensyfikowania badań prenatalnych. Bowiem zabijać jest łatwo, ale leczyć trudniej.

Anty-aborcja to nowoczesny sposób pojmowania życia oraz rozumienia człowieka. Nie ma nic wspólnego z tzw. „zaściankiem”, jak usiłuje to przedstawiać wspomniane już lobby europejskie. Wręcz przeciwnie – zezwolenie na przyjście na świat dzieci „niechcianych” wymaga radykalnej zmiany społecznej mentalności, i to zmiany na lepsze.

Na przykład umożliwienie przyjścia na świat dziecku, którego ojciec jest zupełnie nieznany wymaga porzucenia przestarzałego, „rodowego” oraz „plemiennego” sposobu widzenia osoby ludzkiej. Takie dziecko ma bowiem takie same prawa i jest takim samym obywatelem jak to, które przyszło na świat w szanowanej i zamożnej rodzinie!

Umożliwienie przyjścia na świat dziecka które pochodzi z gwałtu znosi wciąż jeszcze przyczajoną w ludzkiej świadomości, archaiczną „odpowiedzialność zbiorową”! Przecież to nie kto inny, lecz właśnie ludy prymitywne mordowały dzieci za grzechy swoich rodziców!

Rozumiecie już teraz, dlaczego takie „niepożądane” dzieci są znienawidzone przez „elity”, które wręcz odmawiają im prawa do życia? Jeśli dzięki prawu antyaborcyjnemu okaże się, iż siódme dziecko z tzw. „patologicznej” rodziny ma takie samo prawo do życia jak jedyny syn i dziedzic majątku znanych prawników, aktorów, polityków, lekarzy etc. – to sam fundament wyższości jednych nad drugimi zacznie się rozpadać. To budzi w „elitach” zrozumiałą wściekłość, a może nawet lęk.

Jednak właśnie ta fundamentalna równość wszystkich ludzi, której przejawem jest prawo do życie – stanowi podstawę myślenia chrześcijańskiego. Mówi ono, że każda osoba ludzka, wszystko jedno, czy jest to płód, kobieta, dziecko, czarnoskóry, niepełnosprawny – zasługuje na to, aby żyć.

Chciałbym podkreślić, iż przedstawione tu rozumowanie nie jest tylko demagogią czy bynajmniej wyssaną z palca teorią spiskową. Działalność eugeniczna sięga aż do zamierzchłych czasów, znajdujemy ją już w starożytnej Sparcie, gdzie zrzucano „niepotrzebnych” ze skały i uśmiercano ich na miejscu. Polityka społeczna, narodowościowa, której narzędziem jest zabijanie, także nienarodzonych, to sprawa powszechnie znana i fakt historyczny. To nie prawo do zabijania jest fundamentem demokracji, jak usiłuje się nam to często przedstawiać. Jest dokładnie odwrotnie, to prawo do życia stanowi podstawę wolności oraz demokracji. Przyzwolenie na zabijanie zawsze stanowiło wyznacznik państwa totalitarnego.

Zabijanie w majestacie prawa nie jest wymysłem zwyrodniałych umysłów więźniów zakładów dla obłąkanych. Wręcz przeciwnie – idea ta, w jej nowoczesnej wersji – powstała pośród elit, absolwentów Harvardu, Cambridge czy Oxfordu, w których skład wchodzili najbardziej zamożni i wykształceni obywatele, a pośród nich prawnicy, sędziowie, profesorowie i lekarze z Anglii, Niemiec oraz USA. Naziści byli jedynie ich uczniami oraz tymi, którzy naukowe pomysły i tzw. „postęp” wprowadzali w życie. Aborcja, eutanazja oraz eugenika były, są i będą wymysłem „elit”, które w ten sposób pragną regulować porządek społeczny oraz umacniać swoją uprzywilejowaną pozycję, niejednokrotnie kryjąc się za zasłoną fałszywej ideologii. Najgorsze, że stawką w tej sprawie jest życie niewinnych dzieci.