Survival – „Pomieszczenia” w obozowisku

Mówiliśmy już o rozbijaniu namiotu, budowaniu schronienia z gałęzi, a nawet kopaniu jamy w śniegowym kopcu. Zamieszkując przez kilka dni w stworzonym przez nas obozowisku, musimy przecież funkcjonować również na przestrzeni innych sfer życiowych. W końcu obozowisko nie zostało zbudowane wyłącznie w celach noclegowych, choć rzeczywiście jest to swego rodzaju priorytet.

Zatrzymując się w jakimś hotelu, pytamy się o łazienkę w pokoju, dostęp do kuchni, a także masę innych rzeczy. Chcemy, by w czasie naszego pobytu, było nam jak najwygodniej. Dlaczego zatem nie mielibyśmy udoskonalić swojego obozowiska tak bardzo, aby funkcjonowanie w nim było dla nas bardzo komfortowe.

Wybudowanie mini łazienki, misternej kuchni, a także miejsca, w którym będziemy przechowywać wszelkie zdobycze i wymyślone narzędzia, pozwoli nam na w miarę cywilizowane przetrwanie i jeszcze lepsze przygotowanie się na różnego rodzaju warunki oraz przygody.

Łazienkę, a właściwie miejsce, gdzie król chodził piechotą, najlepiej jest wybudować z niełamliwych gałęzi. Ustawienie dwóch koziołków naprzeciw siebie, a także ułożenie na nich dość mocnej gałęzi pomoże nam skonstruować coś w stylu ubikacji. Opierając się o gałąź ułożoną poziomo, dokładnie zobaczmy czy nasze nogi nie będą wisiały w powietrzu, a także czy naszymi pośladkami nie będziemy dotykać podłoża. Oczywiście pod naszymi pośladkami wykopmy dołek. Chyba nikt nie chciałby przez przypadek wpaść z butami w to co zostawiło się kilka godzin temu. Ponadto po załatwieniu swoich osobistych spraw, warto przysypać zawartość dołka ziemią. Unikniemy niechcianych gości w postaci much. Zadbajmy również o to, żeby wokoło nie było za dużej ilości krzewów, szczególnie tych z kolczastymi gałązkami, a także rosnących paproci. Pod liśćmi paproci może ukrywać się bardzo dużo kleszczy.

Kuchenkę powinniśmy podzielić na miejsce, w którym będziemy przygotowywać żywność, a także miejsce, w którym tą żywność można przechowywać (czyli swoistą lodówkę). Najgorsza sprawa wydawać się może z urządzeniem sobie niewielkiej lodówki. Na szczęście sprawa wygląda o wiele łatwiej. Gdy na dworze nie ma upałów, wynajdujemy w miarę ocienione miejsce, a następnie wykopujemy tam dość głęboki dołek. Wewnątrz panują dość niskie temperatury, więc przechowywanie żywności będzie bezpieczne. Nie zapominajmy o osłonie jedzenia przy pomocy folii, bądź specjalnej klapki wykonanej z liści jałowca. Takie zabezpieczenie ma na celu ochronę żywności nie tylko przed wpadającym ciepłem i ewentualnymi promieniami słonecznymi, ale również przed dziką zwierzyną, która do zjedzenia naszych zapasów jest pierwsza.

Gdy na zewnątrz temperatura nie spada poniżej dwudziestu stopni, ciężko jest o znalezienie chłodnego miejsca. Czy jesteśmy w takim razie skazani na to, żeby nasze jedzenie się całkowicie zepsuło? Na szczęście nie. Należy wykorzystać w tym celu parę prostych trików. Jedzenie można, a nawet powinno się przechowywać w promieniach słońca. Jednak trzeba je ciągle okładać mokrymi szmatkami. Wtedy promienie słoneczne tracą energię na wyparowaniu wody ze szmatek, a nie na ogrzewaniu żywności.

Chyba nie trzeba przypominać, że wszelkie odpadki, obierki i inne śmieci należy składować w jednym miejscu. Znalezienie się nawet w wyczerpujących i skrajnych warunkach, nie zwalnia nas z obowiązku dbania o przyrodę!