Survival – Schronienie w trudnych warunkach

Nie sztuką jest robicie namiotu i nie sztuką jest zbudowanie schronienia w lesie, kiedy nie pada i nie dokuczają nam żadne warunki atmosferyczne. Prawdziwy survival zaczyna się dopiero wtedy, kiedy mamy do czynienia z wybitnie ciężkimi warunkami i chcemy w nich przetrwać.

W deszczu:

Teoretycznie mając ze sobą namiot nie musimy się obawiać tego, jeśli z chmury spadnie mały deszczyk, a nawet większa ulewa. Kłopot może pojawić się dopiero wtedy, kiedy zła aura nie odpuszcza, a my chcąc kontynuować naszą wędrówkę, mamy coraz więcej mokrych rzeczy. Nawet w trakcie rozbijania namiotu nie zapomnijmy o tym, żeby schować wszystkie suche rzeczy, a sam namiot zamknąć jeszcze przed zachodem słońca. W innym przypadku wilgoć od zbierającej rosy może dostać się do środka. A przecież tego chcemy uniknąć. Tutaj warto także wrócić do porady o tym, że nie powinno rozbijać się namiotu na żadnym stromym zboczu, ani także na samym dnie kotlinki. W innym przypadku możemy nieźle popłynąć i to niemalże w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Zawsze istnieje możliwość wykopania wokół swojego przenośnego domku niewielkiego rowku, do którego będzie spływała deszczówka.

Gdy nie mamy schronienia w postaci namiotu, wtedy możemy zbudować szałas z tego co mamy pod ręką. Mogą to być gałązki, torebki foliowe, liście, gałązki z drzew iglastych. Pamiętając jednak przy tym, żeby układać je tak jak dachówki na dachu. Czyli z „zakładką”: kawałek dolnej części naszej „dachówki” powinna się znajdować nad dolną częścią poprzedniej. W ten sposób unikniemy wszelkich nieszczelności.

Gdy po deszczu wychodzi słońce, wtedy z suszeniem wszystkich ubrań nie mamy żadnego problemu. Czasami pogoda dokucza nam zdecydowanie dłużej, wtedy musimy skorzystać z prostych wskazówek na wysuszenie tego co jest nam najbardziej potrzebne. Buty wysuszymy przy ognisku, ale z tym bądźmy bardzo ostrożni. Zbyt gwałtowna zmiana temperatury może przyczynić się na przykład do puszczenia kleju, jaki był zastosowany w konstrukcji naszego obuwia. Problem lekko wilgotnych ubrań możemy rozwiązać poprzez ogrzanie ich własnym ciałem. Załóżmy je na noc i szczelnie okryjmy się śpiworem, nad ranem powinno być już wszystko w porządku.

Oczywiście podczas wędrówki lub jazdy na rowerze, gdy tylko zza chmur wyjdą promienie słoneczne, wtedy mokre ubrania można przymocować do sakwy, przewiesić przez plecak, lub założyć na siebie.

W śniegu:

Śnieżyca, bardzo niskie temperatury, a nawet zejście lawiny to naprawdę ciężkie warunki dla każdego, nawet najbardziej doświadczonego i wytrwałego survivalowca. Takie przygody najczęściej zdarzają się w wysokich górach lub w porze zimowej.

Nocleg w miejscu, w którym panują minusowe temperatury są niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia człowieka. W takich warunkach możemy być narażeni na odmrożenia, ale również wyziębienie organizmu, co w efekcie może wpędzić nas w hipotermię. Chociaż istnieją różne przypuszczenia, że wybudowanie śnieżnego schronienia jest bardzo dobrym pomysłem, to jednak należy zawsze w pierwszej kolejności szukać innego schronienia, a gdy już naprawdę nie będziemy mieli gdzie się podziać, to skorzystajmy z tej opcji. Nie traktując jej jako w stu procentach bezpieczną, ponieważ śnieg jest bardzo wrażliwy chociażby na zmiany temperatury. Konkretny rodzaj schronienia należy dopasować do warunków, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć.

Jeśli przebywamy w terenie, w którym panuje temperatura grubo poniżej zera (słupek rtęci wskazuje mniej niż -20 stopni Celsjusza), wtedy dobrym rozwiązaniem będzie wybudowanie quinze, czyli schronienie przypominające igloo. Proces tworzenia takiego schronienia jest długotrwały i wymaga sporego wysiłku, a także zręczności. Przede wszystkim na płaskiej powierzchni należy wytyczyć okręg o średnicy około 2 metrów. Po spulchnieniu podłoża, należy przejść do usypywania kopca na środku okręgu. Robimy to poprzez swobodne usypywanie śniegu z wysokości około jednego metra. Nie możemy tego śniegu przygniatać, czy też uklepywać. Usypujmy tą górę tak długo, aż osiągnie ona wysokość przynajmniej dwóch metrów. Kolejnym etapem jest zostawienie tego kopca na kilka godzin, aż śnieg się ze sobą zawiąże.

Potem możesz spokojnie przejść do formowania swojego schronienia, poprzez drążenie w kopcu tunelu, zaczynając od jego podstawy. Pozostawmy przy tym ścianki grube na około trzydzieści centymetrów na dole, natomiast przy szczycie wystarczą ścianki grube na maksymalnie 15 centymetrów. Nie zapominajmy o otworze wentylacyjnym. Dzięki niemu świeże powietrze będzie do nas cały czas dopływało. Jeśli zdecydujemy się na rozpalenie ogniska, to tym bardziej dopływ powietrza jest niezbędny, w innym przypadku moglibyśmy się po prostu zaczadzić.

Schronienie w śniegu wytrzymałe będzie przez maksymalnie kilka dni. Później śnieg przeobraża się w lód, przez co przestaje przetrzymywać powietrza o wyższej temperaturze.

 

/foto: www.freeimages.com/