About us  Main page  Polski  Español  English 
Main menu
About Us
Main page
Contact Us
Our movies
Gallery
Links

Wersja Polska English language Español

Losowe zdjęcie

Wierszalin

Last news
Podróż do kolebki majestatu i magii- Egipt
Tykocin – the town full of history
Wierszalin – mysteries of the Prophet Ilia
Wierszalin - w kręgu tajemnic proroka Ilii
Suraż – the smallest town in Poland
Twoje konto
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Reduta Koziołek koło Kurowa

 

Reduta Koziołek    Dzisiaj chcielibyśmy zaprosić do Kurowa. Jest to zakątek, do którego łatwo można dotrzeć z Łap, Białegostoku, Choroszczy czy Tykocina. Znajduje się tam siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego, ale tak naprawdę to nie chodzi o samo Kurowo, ale dwa miejsca nieopodal. Zjeżdżając z krzyżówki koło stacji paliw w Jeżewie, skręcamy nie w kierunku Tykocina tylko w drugą stronę na Sokoły. Jakieś 2 kilometry dalej skręcamy kolejny raz na Kurowo.



 Jedziemy wyboistą drogą, po której obu stronach rosną płaczące wierzby. Drzewa te wyglądają jakby skrywały w swych pniach czarcie tajemnice. Coś w tym jest. Wierzby te są powykręcane i bardzo stare, dziwnym trafem wszystkie wyglądają podobnie: nadpalone i popękane od uderzeń piorunów. Jedziemy tą drogą do samego końca. Jeśli w odpowiednim momencie skręcimy w prawo, trafimy do siedziby NPN, nie jest to naszym celem, więc jedziemy dalej. Droga się zwęża, niemniej jdnak samochodem spokojnie dotrzemy do miejsca przeznaczenia. Teren bagienny sprzyja pladze komarów i innych bliżej niezidentyfikowanych latających insektów. W końcu docieramy do grobli. Most jakich wiele. Można z tego miejsca podziwiać okoliczną przyrodę, by jeszcze bliżej poczuć piękno krajobrazów Narwiańskiego Parku Narodowego, musimy udać się jeszcze jakieś 400 metrów. Docieramy do drugiego mostu, a raczej tego co po nim pozostało. I teraz ciekawa historia.

 

Krowo

 

 

Grobla do której dotarliśmy powstała w okresie 1900 - 1903 jako trasa łącząca Białystok - Starosielce - Jeżewo. Wtedy także powstał drewniany most łączący oba brzegi Narwi, który miał 365 m, jak mówią miejscowi, tyle ile dni w roku.


Podczas wojny polsko - sowieckiej, w 1920 roku most uległ zniszczeniu. Jego odbudowa nastąpiła dopiero w 1928 roku., lecz błąd konstrukcyjny uniemożliwił jego normalne funkcjonowanie. Podczas przejazdu pojazdów most wykazywał silne wahania, kołysanie. Miejscowi mówili, że to diabeł kołysze mostem. Na skutek tego ograniczenia dopuszczalne obciążenie ustanowiono do 5 ton, a prędkość pojazdów do 10 km/h. Autobusy przejeżdżały po uprzednim wysadzeniu pasażerów, którzy to most musieli pokonać pieszo.

 

Gdy tylko rozpoczęła się II wojna światowe w 1939 roku - most został spalony przez wojska polskie odpierające agresora niemieckiego. Do dziś pozostały jedynie fragmenty drewnianych filarów i betonowe przyczółki, na których widać ślady walk.

 

W latach 50 tych pojawiła się koncepcja by most kolejny raz odbudować, ale miejscowi ludzie nie pozwolili. Wśród tubylców pokutuje przesad iż odbudowa mostu doprowadzi do III wojny światowej. Faktycznie za każdym razem gdy tylko most stawał się przejezdny, był niszczony przez zawieruchę wojenną.

 

Ok., tyle historii mostu. Stojąc na grobli mamy piękny widok na dolinę Narwi. Po lewej stronie, na godzinie 10 widzimy krzaczowisko oddalone o jakieś 350 metrów. Gdy poziom wody w rzece jest niski, bagna są na tyle wyschnięte że możemy dotrzeć w te krzaczory nie mocząc sobie nóg. Wypada w końcu powiedzieć w jakim celu warto jest ryzykować przeprawę przez bagna by dotrzeć do tego miejsca. Obecne krzaki i chaszcze skrywają interesujący pomnik historyczny -   redutę zwaną "Koziołkiem". Koziołek ma formę fortyfikacji, o wymiarach 100 na 75 metrów, składającego się z wału ziemnego o wysokości 2 metrów, usypanego na obrysie nieregularnego sześcioboku, z sześcioma bastionami o wysokościach 2,5 m. Po wewnętrznej stronie kurtyn ciągnie się niewielkie wgłębienie dla strzelców, zaś po stronie zewnętrznej fosa. Wewnątrz bastionu znajduje się niewysoki nasyp o średnicy około 60 m. Schemat budowy jednoznacznie wskazuje na typowe dzieło półstałe systemu holenderskiego. Wykorzystano przy jego budowie prawdopodobnie naturalne wzniesienie, niewątpliwie jednak praca przy jego wznoszeniu wymagała dowozu ziemi i darniny.

 

Reduta Koziołek

 

 

Od lewego ramienia Narwi, pod osłoną dwu bastionów, prowadzi grobelka świadcząca o tym, iż szaniec komunikował się przede wszystkim drogą wodną. Usytuowanie tego jedynego dostępu - bramy fortu- pozwala sądzić iż fort był zwrócony ku północy, ku Tykocinowi. Jedyne wypadki wojenne w tych stronach, z którymi można by wiązać Koziołek - to wielki potop szwedzki, a w nim ten okres, kiedy Tykocin znajdował się w rękach Szwedów, czyli od końca r. 1655 do odzyskania go szturmem 27 I 1657r. przez hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehę.

 

Reduta Koziołek

 

 

Opanowanie Tykocina przez Szwedów oddawało im ważny węzeł drogowy, przecinało Polakom główny szlak łączący Koronę z Litwą. Tykocin był też ogniwem łańcucha twierdz umożliwiającego Szwedom trzymanie Polski w ręku. Dlatego Paweł Sapieha już w lutym 1656 r. wkroczywszy na Podlasie przedsięwziął próbę odzyskania Tykocina. Próbę tę udaremniło szybkie ściągnięcie spod Nowego Dworu posiłków szwedzkich. Gdy okazało się że nieprędko można będzie odzyskać Tykocin, należało zamknąć drogę wodną w górę Narwi, zarazem należało zorganizować komunikację z Litwą innym szlakiem i zabezpieczyć ją. Doraźną przeprawę można było urządzić o 6 km. poniżej Tykocina, na drodze spod Kurowa do Kruszewa, gdzie z obu stron w dolinie Narwi są wzniesienia. W tym właśnie miejscu powstał „Koziołek" - fortyfikacja, by zapewnić spokój przeciętego przez Szwedów odcinka drogi. Po odzyskaniu przez wojska polsko- litewskie Tykocina 27.I.1657 r. „Koziołek" nie miał już żadnego znaczenia strategicznego.

 

Dzisiaj porośnięty jest krzakami i trzciną. Czasami autorzy przewodników turystycznych wspomną o nim przy opisach narwiańskich szlaków, jednak nie znajdziemy w nich ani słowa o historii tego magicznego miejsca .... smutne. 

 

Z tym miejscem związana jest jeszcze jedna historia, tym razem prywatna. W 1999 roku przyjechaliśmy tu rowerami. Jeszcze wówczas nie byliśmy parą, ale wszystko się zanosiło że będziemy, szczególnie po tym jak zrobiłem z siebie idiotę, i spadłem z mostu do rzeki. Pól godziny próbowałem dojść do siebie na szczęście z powodzeniem. Także dla nas to miejsce ma jeszcze jeden wydźwięk- sentymentalny :) 

 

 



admin, 20-06-2009, odsłon: 965
» Dodaj komentarz «
Gallery
Neum Wierszalin Black Hancza River
Szukaj:
in Poland ...
Czarna Hańcza Kayaking Trip
Koziolek redoubt near Kurowo
Suraż - the smallest town in Poland
Wierszalin – mysteries of the Prophet Ilia
Augustów
Gdańsk
Osowiec
Jastarnia
Tykocin – the town full of history
Foreign travels
Bosnia and Herzegovina
France / Taize '96
Sweden
Croatia
Slovenia
Galeria pionowa
National Park Krka
Our Wedding Photos
Lubliana
Najwyżej ocenione
Najczęściej oglądane
Ostatnio dodane
Szukaj w galerii

www.dictofdreams.com

Todos los derechos reservados.

 

 

statystyka