Na trasie naszych wycieczek, kolejnym przyczółkiem refleksji nad pięknem regionu, oraz ciekawej jego historii jest Suraż. Z kilku powodów warto o tym mieście wspomnieć. Wybierając się tu musimy pamiętać, że nie jest to typowo turystyczne miasteczko. Do zwiedzania nie ma zbyt dużo zabytków, warto jednak zajść do prywatnego muzeum Pana Litwińczuka, zdobyć szczyt wzgórza królowej Bony czy wstąpić do zabytkowego kościółka z 1876. Jeśli jest pogoda warto też skorzystać z miejskiej plaży nad rzeką Narew. Niemniej jednak historia tego miejsca jest pasjonująca, dlatego też będąc w pobliżu nie skorzystanie z możliwości przybycia tu byłaby dużym nadużyciem.
Suraż położony jest około 30 km od Białegostoku w kierunku południowo – zachodnim. Z danych statystycznych wynika, iż jest najmniejszym miastem w kraju – liczy sobie zaledwie 2150 mieszkańców. Prawa miejskie Suraż otrzymał w 1445. Jest to kolejne miasto, gdzie osadnictwo sięga pradawnych czasów. Historycy, twierdzą iż ten obszar zamieszkiwany był już IV – V wieku p. n. e. W okolicy, pomiędzy wsią Zawyki a Doktorce odkryto ślady osadnictwa Celtów z okresu I - II wieku n. e. Lokalizacja Suraża nad rzeką Narwią sprzyjała komunikacji z oddalonymi osadami, handlem czy obroną ziem.

Widok na Górę Królowej Bony od strony Rynku / zdjęcie z 1995 r./
Obecnie tej zabytkowej chaty już nie ma.
Jak już wspomnieliśmy w Surażu znajduje się Góra Królowej Bony. Nazwa niekoniecznie odzwierciedla całą historię tego miejsca. Jest to polodowcowe wzniesienie około 10 metrów wysokości. Na jego szczycie, pierwotnie znajdował się gród, datowany przez archeologów na XI wiek – oczywiście nie możemy być pewni czy dopiero książęta ruscy zainteresowani byli tym wzniesieniem, czy też jakieś ludy wcześniej nie posiadały tu swojej siedziby. W XI wieku, powstał tu gród z prawdziwego zdarzenia, otoczony fosą i mostem zwodzonym w kierunku obecnego rynku.
Z badań archeologicznych, wynika iż jeszcze do XIII wieku w Surażu utrzymywały się obrzędy pogańskie.
Wieki XIII – XIV to ciągłe najazdy: Tatarów, Jaćwingów, Litwinów, Mazowszan, Krzyżaków. Dopiero wiek XV przynosi Surażowi relatywny spokój. Miasto zostaje włączone do Korony i tu bardzo ważna informacja : pod bezpośrednią opiekę królowej Bony. Królowa w miejscu istniejącego grodu, każe wybudować zamek z murowaną wieżą. I tak, jak ktoś dokładnie analizuje nasze wcześniejsze opisy, zapewne zauważy jak bardzo Jagiellonowie byli związani z tymi ziemiami. W promieniu 100 km rodzina ostatnich Jagiellonów posiadała swoje ulubione miejsca, gdzie wznosili zamki: Zygmunt Stary w Knyszynie, Zygmunt August w Tykocinie i królowa matka w Surażu. Zamek nie przetrwał do naszych czasów, został doszczętnie zburzony podczas potopu szwedzkiego – nigdy więcej nie został odbudowany.
W XV wieku wzniesiono w Surażu drewnianą świątynię oraz utworzono tu parafię. Źródła historyczne donoszą, iż w 1501 roku Król Aleksander Jagiellończyk ufundował tu kościół pod wezwaniem Bożego Ciała. Świątynia przetrwała do XVIII wieku. Kolejny kościół wzniesiono w 1744 roku, a gdy ten spłonął w 1872 roku od uderzenia pioruna, odbudowano go lecz nie jako drewniany ale już murowany – stoi do dziś. Warto też zauważyć, iż w kościele znajduje się cudowna figura Jezusa Nazaretańskiego. Według podań, owa figura miała przywędrować tu aż z Egiptu, co może wyjaśniać oliwkową karnację skóry Jezusa. Inne podanie mówi, iż Jezusowi cały czas rosły włosy. Podobno przystrzygały je uroczyście dziewczęta przystępujące do pierwszej komunii. Włosy miały przestać rosnąć, kiedy to pewna cyganka sprofanowała posąg Jezusa odcinają kosmyk jego włosów do swych praktyk magicznych.
Suraż znajdował się na pograniczu licznych kultur co przedkładało się na koloryt lokalnej społeczności. Do dziś miasteczko podzielone jest na stronę „lacką” czyli polską i „ruska” Zachowały się częściowo dawne rynki: lacki i ruski, oraz stary układ ulic. Rynek lacki podobno był obok rynku w Pułtusku, zaliczany do największych w Europie. Na stronie ruskiej znajdowały się dwie cerkwie, obecnie już nieistniejące.
Będąc w Surażu warto jest wstąpić do prywatnego muzeum pana Władysława Litwińczuka. Zlokalizowane jest w domu właściciela przy ul. Białostockiej 6. Kiedyś podczas rozmowy, pamiętam jak Pan Litwińczuk opowiadał o ciekawym wykopalisku archeologicznym. Archeolodzy rozkopywali grodzisko w poszukiwaniu materiału badawczego. Po kilku dniach wykopów natrafili na zamurowaną komnatę w części podziemnej nieistniejącego już zamku. Prawdopodobnie były to lochy z czasów królowej Bony. Owa komnata była zamurowana i zapieczętowana. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło do głowy to skarb. Zaczęto więc tym gorliwiej próbować dostać się do środka. Niestety, skarbu nie było. Był za to skazaniec którego żywcem zamurowano w celi. I tak przy herbacie temat zaczął się rozwijać. Na moje pytanie co stało się z owym skazańcem, Pan Litwińczuk odparł, iż kostki owego kogoś staranie są zapakowane w pudełku i że ma je pod swoim łóżkiem. Już nie chciałem się pytać czy nikt w nocy go nie nawiedza ale pytanie byłoby chyba zasadne.
W muzeum możemy zobaczyć skamieniałości z ery mezozoicznej i kenozoicznej, narzędzia krzemienne, kościane i rogowe militaria a także eksponaty etnograficzne, numizmatyczne, filatelistyczne. Obecnie muzeum prowadzone jest przez syna założyciela - Wiktora Litwińczuka.

Suraż - Kościół parafii pw. Bożego Ciała
Na koniec jeszcze jedna opowieść:
W związku z tym, iż Suraż jest najmniejszym miastem w Polsce, wiąże się ciekawa historia. W Surażu nie ma przemysłu, jest to typowo wiejskie miasteczko, które na pierwszy rzut oka bardziej jednak przypomina wieś niż miasto, ale surażanie dumni są ze swej przeszłości i nadania praw miejskich przez króla Aleksandra Jagiellończyka ponad pół tysiąca lat temu. Zdarzyła się taka historia - prawdziwa, jadąc przez Suraż rolnik z furą załadowaną sianem przewrócił się, zawartość fury rozsypała po ulicy. Surażanie szybko pobiegli by pomóc człowiekowi w potrzebie. W mgnieniu oka, fura ponownie była załadowana sianem. Rolnik, podziękował miejscowym za pomoc, jednak nie powinien używać sformułowania „jacy dobrzy ludzie mieszkają w tej wsi". Zanim się obejrzał, siano ponownie znalazło się na ulicy.
admin, 20-06-2009, odsłon: 1070 |