Tykocin, jest stosunkowo małym, ale niesamowicie malowniczym miasteczkiem położonym nad rzeką Narwią. Mieszka tu zaledwie około 2 tysięcy ludzi. Pomimo, obecnie niewielkiej swej wielkości, miasto przepełnione jest mnóstwem zabytków, opowiadań i legend. Postaramy się w tym krótkim rysie przytoczyć te najważniejsze - by jednak poczuć prawdziwy klimat tych miejsc - należy przyjechać do Tykocina.
Początki Tykocina związane są z wczesnośrdniowiecznym grodem, znajdującym się na naturalnym polodowcowym wzniesieniu oddalonym od obecnego miasta o jakie 3 km w kierunku południowym. Gród w kształcie pierścienia posiadał pojedyńczy wał obronny. Wokół niego przepływał wyschnięty już strumień. Archeolodzy odkryli, iż wał posiadał siedmiowarstwową konstrukcję rusztową, następnie obłożoną kamieniami. Dla zapewnienia dodatkowego zabezpieczenia od strony fosy wbite były pionowe słupy. Od strony zachodniej i południowej gród otoczony był podgrodziem. Ta pierwotna forma funkcjonowała do XIV wieku, stanowiła ważny punkt obronny na północno - wschodnich rubieżach Mazowsza.
|
Legenda:
Nazwa miasta według interpretacji najstarszych mieszkańców Tykocina wywodzi się od pierwszego założyciela osady, na gruzach której dzisiaj znajduje się miasto. Podobno był to człowiek nieprzeciętnego wzrostu, wysoki jak tyczka. A że był to zacny mąż, który wsławiał się w bojach, a i sprawiedliwie rządził nazwa osady zaczęła coraz bardziej przylegać do jego przezwiska „Tykota”. Historycy skłaniają się jednak ku drugiej interpretacji, jakoby nazwa miasta wywodziła się od jaćwieskiego słowa tichat (czatować, trzymać straż.).
|
Prawa miejskie Tykocin uzyskał w 1425 roku z rąk księcia mazowieckiego Janusza Mazowieckiego. Jest to najstarsze miasto założone na prawie magdeburskim tych ziem. Miasto rozwijało się szybko, stając się już w XV w liczącym się ośrodkiem gorzelnictwa, piwowarstwa i dzięki bliskości rzeki młynarstwa. Narwią spławiano zboża, drewno oraz dziczyznę do Gdańska czy Warszawy.

Widok na ruiny zamku tykocińskiego [ 1999 r. ]

Zamek w Tykocienie po odbudowie - 2007 r.
W roku 1366 litewski magnat, zarządca Ukrainy i Podola: Piotr Gasztołd, przybył do Tykocina w celu przejęcia od książąt mazowieckich zamku. Wzmacniając twierdzę chciał ochraniać tereny południowe Litwy przed krzyżakami. Gosztołdowie zniszczyli wszelkie stare pozostałości obronne i w ich miejscu pobudowali nowy zamek. Nie stał on jednak długo, gdyż pożar z połowy XVI wieku strawił go doszczętnie.
Dopiero z inicjatywy Zygmunta Augusta rozpoczęła się budowa największej w Koronie twierdzy obronnej. Zamek powstał na planie trapezu o boku ok. 70 m. Obszerny dziedziniec wewnętrzny otoczony był czteroma skrzydłami, na końcach których znajdowały się wieże.

W 1543 roku Zygmunt August wyrusza na Litwę. Tam też poznaje wojewodzinę trocką - Barbarę z Radziwiłłów. August się zakochuje, gorąca miłość i potajemne spotkania owocują w końcu zawarciem związku małżeńskiego. Związek ten nie był akceptowany przez Bonę. Jednak nie miała większego wpływu na decyzje syna, tym bardziej, że po śmierci swego męża Zygmunta Starego, 1 kwietnia 1548 roku - a koronacji syna na króla tego samego roku była tylko królową matką, bez wpływu na jakiekolwiek działania w Rzeczypospolitej. Należy pamiętać, iż w ostatniej dekadzie życia męża, uczestniczyła we wszystkich zwołanych sejmach. Niejednokrotnie król zmieniał decyzje po przekonsultowaniu spraw z żoną. W ważnych i pilnych kwestiach senatorowie ze stronnictwa narodowego bezpośrednio zwracali się do królowej, wiedzieli bowiem, że wszystkiego dopilnuje z pożytkiem dla państwa. Musiała więc zabiegać o dobre relacje z synem i jego wybranką, tym bardziej że August zyskał sobie za przyjaciół Radziwiłłów - od których zdania poważnie się uzależnił. Mikołaj Radziwiłł, marszałek wielki litewski, stał się dla Augusta nie tylko doradcą, ale i najbliższym człowiekiem, na zdaniu którego całkowicie polegał. Niczego nie przedsięwziął bez zasięgnięcia jego rady. Nie miał przed nim żadnych tajemnic. Zlecał mu sprawy ważne, trudne i delikatne, a nawet najbardziej intymne. Historycy zgodni są co do faktu, iż nigdy nie zwracał się z prośbą o radę czy pomoc do matki. Może za dużo faktów przytaczamy z kwestii dynastycznych, ale musimy pamiętać, że historia ostatnich Jagiellonów to historia tych ziem, a zwłaszcza Tykocina, Knyszyna czy Suraża.
To za przyczyną Barbary, ostatni z Jagiellonów, postanawia wybudować w Tykocinie pierwszą w kraju fortyfikację typu plazzo in fortezza, która pełniłaby funkcje rezydencyjce, obronne jak i magazynowe. Twierdza miała być wzniesiona na cześć ukochanej małżonki, jednak nie dane jej było nacieszyć się tak wzniosłą i wspaniałą inicjatywą, gdyż umarła wkrótce po rozpoczęciu budowy. To była tragedia dla Zygmunta Augusta. Wychowywany od wczesnych lat dziecięcych, pod beztroskim okiem sycylijskiego nauczyciela Jana Sylviusa Siculusa, znanego z nadmiernego lubowania się dworzankach pomimo nawet przyjęcia stanu kapłańskiego i już sędziwego wieku - król nie potrafił poradzić sobie z tak wielką tragedią. Zaczął sprowadzać na swój dwór licznych magów i szarlatanów, mających rzekomo przywołać ukochaną z zaświatów. Z podań wynika, że dzięki mistrzowi Twardowskiemu August ujrzał Barbarę w zwierciadle.
Często w literaturze można napotkać nieprawdziwe insynuacje jakoby Bona odpowiedzialna była za śmierć swej synowej. Faktem jest, iż w owym czasie, trucizna była jednym z najpopularniejszych, nie pozostawiających po sobie śladów, środków eliminacji konkurencji czy też nawet zwykłej dominacji u Sforzów, ale historycy jednoznacznie oczyścili ją z tego zarzutu (Z. Kuchowicz podaje za przyczynę śmierci Barbary nowotwór).
Twierdza pomimo śmierci Barbary nadal była budowana. Tykocin wówczas znajdował się w środku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, łączył się z Krakowem dzięki Narwi a następnie Wiśle, ze Lwowem przez Narew i Bug, z Wilnem Biebrzą i Niemnem czy Prusami Biebrzą i dalej Pisą. To właśnie dzięki tak dogodnej lokalizacji miasto stało się największym na Podlasiu centrum handlowym, mającym kontakty z Gdańskiem, Lipskiem i Norymbergą. Rozwijało się rzemiosło, kwitło kupiectwo do Tykocina zaczęło napływać coraz więcej żydów. Zamek stał się dla Zygmunta Augusta swoistym wotum ku czci ukochanej Barbary. Sprawił, iż była to największa twierdza na ziemiach etnicznie polskich. Bastionowe zamki, zazwyczaj budowane były czterokrotnie mniejsze.
W 1566 roku August uruchomił w Tykocinie mennicę - znajdowała się przy skrzyżowaniu obecnej ulicy Benedyktyńskiej i Placu Czarnieckiego. Zarządcą mennicy został Stanisław Myszkowski- wojewoda krakowski, dlatego też na monetach tych widnieje herb Myszkowskiego - Jastrzębiec. Bito, już dzisiaj bardzo rzadko spotykane u numizmatyków: półgrosze (10 odmian stemplowych), oraz grosze polskie (dwie odmiany) i litewskie (jedna odmiana). Cechą charakterystyczna tych monet jest ich niepełnowartościowość ze względu na zmniejszoną zawartość srebra.
Ciekawostką jest, iż Zygmunt August był jednym z najpotężniejszych władców ówczesnej Europy, to właśnie w zamku tykocińskim znajdował się jego skarbiec. Klejnoty, jubilerskie wyroby, kosztowne sprzęty pałacowe wprawiały w zdumienie niejednego gościa. W zbiorach znajdowały się paradne ubiory wyszywane perłami, wysadzane rubinami, diamentami czy szmaragdami. Nie brakowało wielkich pucharów zdobionych drogimi kamieniami, zbroi w których więcej było złota i diamentów, niż żelaza. Sreber, poza używanymi na co dzień, było piętnaście tysięcy funtów. Zbiór drogich kamieni oceniono na sumy niewyobrażalne. Pomimo zasobności i różnorodności precjozów zgromadzonych w skarbcu - stosunkowo niewielki krąg wtajemniczonych osób znał faktyczną jego zawartość. Po śmierci króla, który zmarł bezpotomnie rozgorzała walka o depozyt tykocińskiego zamku. W testamencie majątek został zapisany dla siostry Anny Jagiellonki. I faktycznie siostra starała się przejąć całą zapisaną schedę po bracie, niemniej jednak bezskutecznie, w kaplicy tuż przed ślubem ze Stefanem Batorym została zmuszona do podpisania oficjalnego zrzeczenia się wszystkiego na rzecz Rzeczypolskiej, co też uczyniła.
Do dzisiaj historycy snują przypuszczenia, iż jest całkiem możliwe, że w Tykocinie nadal znajduje się część z wielkiego skarbu. Wiadome jest, iż w chwili śmierci nad Zygmuntem Augustem pojawiły się "sępy", które chciały rozgrabić jego majątek. Kronikarze, podają iż nie było w co go ubrać, dlatego jeden z dworzan dał mu płaszcz, drugi suknię, jeszcze inny pierścień. Na koszty pogrzebu trzeba było pożyczyć od kupców. Co stało się więc ze skarbem ? Zapewne część została wywieziona przez Annę Jagiellonkę zgodnie z wolą brata, część zapewne rozgrabili dworzanie, być może Radziwiłłowie wywieźli na Litwę. Jednak należy pamiętać, iż był to zasób najbogatszego z możnowładców XVI wiecznej Europy. Faktem też jest, iż tak naprawdę to niewiele osób wiedziało o lokalizacji skarbca, a głównie za przyczyną nieufności króla do panów senatorów. Analizując potencjalne miejsca, gdzie skarb mógł zostać ukryty, bierze się pod uwagę: podziemia zamku oraz klasztor bernardynów. Niestety, pomimo prac archeologicznych (oficjalnie) do dziś nic nie znaleziono, pozostaje więc historia owiana tajemnicą budząca domysły, spekulacje i liczne hipotezy.

Zdobycie Tykocina 1657 r. - inscenizacja współczesna
W 1630 roku zamek staje się siedzibą dworu króla Zygmunta III Wazy. W tym czasie starostą tykocińskim jest Krzysztof Wiesiołowski – marszałek nadworny. By upamiętnić pobyt króla ufundował on ołtarz w kościele bernardynów oraz alumnat (dom inwalidów wojennych) – który przetrwał do dziś i stanowi jeden z ciekawszych punktów zwiedzania miasta.

Alumnat
Twierdza, na przestrzeni lat wielokrotnie odgrywała istotną rolę. Silnie obwarowana i położona w strategicznym miejscu pogranicza polsko – litewskiego była bogato wyposażona w amunicję i broń. Szczególnie zasłużyła się w czasie potopu szwedzkiego (1655- 1660).
Ten okres jest na tyle ciekawy, iż trzeba go opisać dosyć szczegółowo. Jak wiadomo, najazd szwedzki był tragedią, ale wielu widziało w nim sposób na pomnożenie majątku. Niezbyt chlubnie zapisali się w owym czasie Radziwiłłowie: Janusz- wojewoda wileński, hetman wielki litewski oraz jego krewny Bogusław. Ten drugi zastosowawszy bardzo praktyczną metodę pertraktacji, przy pomocy 7 beczek wina i 150 beczek piwa zyskał poparcie szlachty z ziemi bielskiej, drohickiej i mielnickiej. Następnie jesienią 1655 roku dogadując się ze Szwedami, razem z Januszem Radziwiłłem podstępnie opanował twierdzę tykocińską. Januszowi jednak nie wyszło to na dobre, gdyż w sylwestra jeszcze tego roku, ginie na zamku w niewyjaśnionych okolicznościach. Mówi się wówczas po raz pierwszy o klątwie ostatniego z Jagiellonów, jako przyczynę jego śmierci, która to miała rzekomo wymierzyć sprawiedliwość za zdradę. Zamek jest w rękach do 1567 roku. O twierdze walczą wojska konfederackie co sprawia jej powolne niszczenie. Za koniec oblężenia przyjmuje się wysadzenie przez Szwedów dwóch bastionów, grzebiących w gruzach zamkowych walczących z obu stron i zdobycie zamku przez wojska Piotra Sapiechy (o którym będzie wiecej przy opisie Reduty "Koziołek")

Pomnik Stefana Czarnieckiego w Tykocinie
Rok 1659 rozpoczyna kolejny etap w dziejach Tykocina. Król Jan Kazimierz za zasługi w walce z najeźdźcą z północy, nadaje starostwo tykocińskie Stefanowi Czarnieckiemu. Ten zaś, nie czując się zbyt dobrze w tych stronach, przekazał je swojej najstarszej córce Aleksandrze – poślubionej staroście chęcińskiemu – Janowi Klemensowi Branickiemu. I tutaj dygresja: Braniccy sprowadzają się na Podlasie, przejmują po Wiesiołowskich Białystok, gdzie wznoszą na miejscu ich zamku piękny barokowy pałac- zwany Wersalem Północy.
Rok 1702 to kolejne oblężenie Tykocina przez Szwedów podczas "wojny północnej". Jest to ciężki okres, gdyż wojna nie tylko pustoszyła wioski i miasta, ale także dała okazję do zdrady Rzeczypospolitej przez część magnatów i liczącej się szlachty, którzy to detronizowali Augusta II, a obierając w jego miejsce Stanisława Leszczyńskiego. W 1705 roku na zamku w Tykocinie dochodzi do spotkania Króla Augusta II Mocnego z carem Piotrem I Wielkim. Spotkanie to było końcem swawoli magnackiej. Ustanowiono wówczas Order Orła Białego- najważniejsze do dziś polskie odznaczenie, które przyznawane było dla osób realizujących zasadę "pro Fide Rege et Lege" (Za Wiarę, Króla i Prawo). Na część tego wydarzenia w 1982 roku wybudowano w Tykocinie pomnik Orła Białego.
W 1734 roku zamek Tykociński został zniszczony przez pożar. Od tego czasu budowla była niezamieszkiwana. W 1750 zaczęto jego rozbiórkę. W 1771 pozostałości zamku zniszczyła wielka powódź. W tym też roku rozpoczęto budowę Zespołu Klasztornego Misjonarzy Bernardynów, gdzie z polecenia Jana Klemensa Branickiego zostały rozebrane i wykorzystane przy budowie cegły pozostałości zamku.

Synagoga
Obok - zamku, doszczętnie zrównanego z ziemią, a obecnie wznoszonego od podstaw -na uwagę zasługuje synagoga żydowska wzniesiona w centrum Kaczorowa. Pierwotnie stała w tym miejscu drewniana, od 1642 roku stoi już murowana i co ciekawe cudem uniknęła zniszczeń podczas zawieruch wojennych XX w. Synagoga tykocińska świadczy o zamożności tutejszej gminy żydowskiej. Na przestrzeni XVII - XVIII w. określano ją mianem pierwszej po krakowskiej w Koronie.
Tykocin wiele zawdzięcza ostatniemu z Grafitów - Janowi Klemensowi Branickiemu (Kazimierzowi). To dzięki niemu miasto zostało architektonicznie przebudowane według ówczesnych standardów barokowych. Dyskusyjne jest czy słusznie uczynił, kierując szlaki handlowe, od wieków biegnących przez Tykocin na Białystok gdzie znajdowała się jego rezydencja, gdyż kosztem miasteczka nad Narwią Białystok zyskał rozwój przemysłowy, ale z drugiej strony Tykocin stał się sennym, ale uroczym miastem z niesamowitym bagażem tradycji i historii.

Jan Klemens Branicki, zięć Czarnieckiego i dziadek autora przebudowy miasta w duchy baroku, szybko posuwał się po szczeblach kariery państwowej. Z Czarnieckim walczył przeciwko Szwecji, Kozakom i Moskwie. Był też stronnikiem Michała Korybuta Wiśniowieckiego, popierając jego kandydaturę do tronu. Polityka tak go pochłaniała, iż nie miał czasu na podległe mu starostwo tykocińskie. Jego syn Stefan Mikołaj odziedziczył po ojcu ogromne ambicje polityczne włączając nawet walkę o koronę, ale musiał zadowolić się godnością wojewody podlaskiego. To właśnie on rozpoczął budowę pałacu w Białymstoku. Ostatni z rodu Branickich, Jan Klemens (Kazimierz) zanim osiadł w białostockim pałacu miał swą rezydencję w tykocińskim zamku. Starostwo tykocińskie przejął w 1709 roku. Razem z żoną, hetman osiadł na dobre w swoich białostockich włościach i zajął się ich rozwojem. Podobnie jak w Białymstoku, gdzie w 1753 tak i w 1741 roku w Tykocinie „wielki pożar" pomógł przebudowie miasta co w dalszej perspektywie sprawiło, iż oba te miasta zaczęto nazywać urbanistycznymi perłami baroku. Za najpiękniejszy zabytek tego okresu uważa się zbudowany w latach 1742 - 50 kościół pw. Św. Trójcy . Stojąc przed świątynią ma się wrażenie jakby kościół sam zapraszał, wręcz przyciągał do siebie. Wnętrze budowli typu bazylikowego doskonale zachowało się do naszych czasów. Na placu przed kościołem znajduje się pierwszy w Polsce świecki pomnik, przedstawiający Stefana Czarnieckiego, pochodzący z lat 1761 - 63.
Do Tykocina można przyjechać o każdej porze dnia i roku. Każdy metr ziemi przesycony jest jakąś historią, legendą czy wspomnieniami. Jest to taka „perełka turystyczna" na drodze licznych szlaków gdzie warto przyjechać i choć na chwilę pobyć.

W Tykocinie w 2003 roku kręcona była „Biała sukienka" z Pawłem Małaszyńskim w roli głównej. Film, który w sposób wręcz metafizyczny, ukazuje swoisty koloryt i spokój tego miasta.
Opracowanie: Justyna & Marek
admin, 12-06-2009, odsłon: 901 |