Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
|
|
|
|
|
|
|
Większość naszych wyjazdów była przemyślana, biuro podróży, dokładny termin, cena i najważniejsze- miejsce. Jednak czasami jakiś nieprzewidziany impuls, intuicja albo szósty zmysł każe Ci zrobić coś niespodziewanego. Nie planowaliśmy tego wyjazdu, może wyjątkowo mroźna zima, brak słońca, endorfin...
|
Wokół nas, mnóstwo jest ciekawych miejsc – trzeba je tylko odkryć. Czasami wymaga to zagooglowania w sieci, nieraz konieczna jest wizyta w bibliotece a czasami wystarczy wywiad wśród znajomych.
Kolejnym pasjonującym miejscem, na które natrafiliśmy zupełnie przypadkiem jest Wierszalin. Musimy przyznać, iż pomimo długiej tradycji i wielu przekazów, pierwszy raz usłyszeliśmy o nim od kolegi, podczas układania glazury w łazience. Darek – bo tak koledze jest na imię, rzucił płytki w kąt, usiedliśmy za stołem i rozpoczął opowiadać barwną historię, przerywaną tylko kolejnymi filiżankami kawy (które to donosiliśmy na zmianę).
|
Dzisiaj chcielibyśmy zaprosić do Kurowa. Jest to zakątek, do którego łatwo można dotrzeć z Łap, Białegostoku, Choroszczy czy Tykocina. Znajduje się tam siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego, ale tak naprawdę to nie chodzi o samo Kurowo, ale dwa miejsca nieopodal. Zjeżdżając z krzyżówki koło stacji paliw w Jeżewie, skręcamy nie w kierunku Tykocina tylko w drugą stronę na Sokoły. Jakieś 2 kilometry dalej skręcamy kolejny raz na Kurowo.
|
Na trasie naszych wycieczek, kolejnym przyczółkiem refleksji nad pięknem regionu, oraz ciekawej jego historii jest Suraż. Z kilku powodów warto o tym mieście wspomnieć. Wybierając się tu musimy pamiętać, że nie jest to typowo turystyczne miasteczko. Do zwiedzania nie ma zbyt dużo zabytków, warto jednak zajść do prywatnego muzeum Pana Litwińczuka, zdobyć szczyt wzgórza królowej Bony czy wstąpić do zabytkowego kościółka z 1876. Jeśli jest pogoda warto też skorzystać z miejskiej plaży nad rzeką Narew. Niemniej jednak historia tego miejsca jest pasjonująca, dlatego też będąc w pobliżu nie skorzystanie z możliwości przybycia tu byłaby dużym nadużyciem.
|
Tykocin, jest stosunkowo małym, ale niesamowicie malowniczym miasteczkiem położonym nad rzeką Narwią. Mieszka tu zaledwie około 2 tysięcy ludzi. Pomimo, obecnie niewielkiej swej wielkości, miasto przepełnione jest mnóstwem zabytków, opowiadań i legend. Postaramy się w tym krótkim rysie przytoczyć te najważniejsze - by jednak poczuć prawdziwy klimat tych miejsc - należy przyjechać do Tykocina.
|

W Średniowieczu tereny wokół Białegostoku porośnięte były gęstymi lasami. Nie było tu wówczas osadnictwa na masową skalę, ale docierały w te strony plemiona Gotów, Litwinów, Prusów a także Mazowszan. Bardziej wzmożone osadnictwo, około X - XI wieku miało miejsce nad Górną Narwią, gdzie to powstały grody: Suraż i Tykocin (miały one charakter obronny).
Do dziś niewiele zachowało się przekazów o pierwotnych mieszkańcach tych ziem. Pierwsze ślady osadnictwa datuje się na epokę kamienną, choć nie jest wykluczone, że już wcześniej ktoś się tu osiedlał. To właśnie w okolicach Białegostoku znaleziono pochówek dziecka z epoki neolitu.
|
Podlasie - to część Polski, w której przyszło nam się urodzić, skończyć szkołę podstawową i liceum, a nawet zrobić jakiegoś magistra i co najważniejsze założyć rodzinę. Jest to jeden z najciekawszych regionów naszego kraju i to nie tylko w aspekcie kulturowym czy przyrodniczym, ale głównie historycznym. Domyślamy się, że każdy może to samo powiedzieć o swoich stronach, a nawet poprzeć swe tezy mnóstwem argumentów, ale nie o to chodzi by się spierać a raczej by pokazać miłość do ziemi swych ojców.
|
Chorwacja znajduje się w Europie Środkowej, nad Morzem Adriatyckim. Jadąc tam, nie bardzo mieliśmy wyobrażenie o różnorodności tego kraju w sferze krajobrazu jak i jedzenia czy kultury. Udając się z kierunku północno – wschodniego od strony Słowenii wzdłuż Morza Adriatyckiego na południe, można zaobserwować bardzo oryginalne walory przyrodnicze tego kraju. Najpierw wkraczając na Nizinę Panońską mijaliśmy miasta i wioski, typowe dla tego regionu lasy dębowo bukowe, łąki, zwierzęta, które możemy spotkać i w Polsce, by następnie przejeżdżając przez piękne krasowe pejzaże wjechać na autostradę, która wiedzie do południowych granic Chorwacji przez wapienne góry, pagórki porośnięte niską iglasta roślinnością. Do ciekawszych widoków należy najwyższy szczyt w Chorwacji Dinara (1831 m), którego nie można przeoczyć udając się ku Dubrownikowi.
|
Park Narodowy Krka, jest zjawiskiem przyrodniczym zasługującym na o wiele dłuższy pobyt niż mieliśmy zaplanowane. Nie spędziliśmy tu zbyt dużo czasu, ale może i dobrze, bo dzięki temu mamy teraz powód by wrócić w te piękne rejony i pozostać tam co najmniej na 2 tygodnie. Bynajmniej nie jest to za dużo, gdyż miejsce na całej swej długości obfituje w mnóstwo atrakcji.
|
Bośnię i Hercegowinę znamy tylko z pobytu w miejscowości Neum, gdzie przyszło nam spędzić kilka noclegów.
Jest to jedyny niewielki kawałek ziemi, gdzie Bośnia i Hercegowina ma dostęp do Morza Adriatyckiego. Neum jest położone około 65 km od Dubrownika w niezwykle malowniczej części wybrzeża. Przez wielu turystów zwane miastem hoteli i pensjonatów – faktycznie do zwiedzania nie ma tam za dużo atrakcji. Głównym atutem są plaże na których wczasowiczów można spotkać od bardzo wczesnych godzin rannych.
|
Trogir, przewiał nas ciekawym doświadczeniem. Po długiej drodze chcieliśmy skorzystać z toalety. Nie było problemu ze znalezieniem owego przybytku, niemniej jednak w środku zdarzyło się coś co opiszemy tu jako jedyną w swoim rodzaju ciekawostkę. Na dzień dobry pani w miejskim szalecie poinformowała nas, że musimy kupić bilet wstępu, który kosztował całe 5 kun, jednocześnie dowiedzieliśmy się, że jeśli zgubimy bilet to nie skorzystamy z toalety. Następnie pani wyszła z okienka, wzięła bilet, przerwała go – znaczy się skasowała, i mogliśmy po tych formalnościach zrobić siku. I na tym poprzestanę jeśli chodzi o ten wątek.
|
Split jest bardzo ładnym miastem, i łatwym do zwiedzania. W zasadzie najciekawsze jego miejsca skupiają się na starówce, a starówka to długa, porośnięta palmami promenada z licznymi kafejkami oraz pałac Dioklecjana. W ciągu dnia trudno jest oprócz kafejek znaleźć schronienie przed słońcem, które wzmaga się odbijając promienie od śliskich marmurów i granitów.
|
Na zwiedzanie Dubrownika zarezerwowaliśmy cały dzień. Po śniadaniu, około godziny 10 byliśmy gotowi by ruszać na podbój średniowiecznego miasta – architektonicznej perły Europy. Z Neum do Dubrownika jedzie się około 50 minut samochodem, krętą drogą ciągnącą się na skraju urwiska z widokiem na Morze Adriatyckie.
|
Pogoda nam dopisała. Pierwszy raz na spływ Czarną Hańczą pojechałem rok temu sam. Tak bardzo spodobała mi się te rzeka, że już wówczas zapragnąłem pokazać ją dla Justynki. W tym roku udało mi się ziścić to marzenie. A jest co pokazać, bo dolina Hańczy jest cudna. Jest to bardzo płytka z mnóstwem meandrów rzeka, o niemalże przezroczystej tafli wody i niesamowicie wartkim nurcie. Płynąc, pomimo bólu mięśni rąk od wiosłowania czuć niesamowite odprężenie psychiczne. Obcowanie z tak piękną przyrodą zdecydowanie poprawia samopoczucie i pozytywnie nastraja do życia.
|
25 czerwca w piątek o 5:30 rano siedzieliśmy w autobusie relacji Białystok – Gdańsk. To był jeden z bardziej gorących dni. W „luksusowym” autokarze marki Autosan, z zepsutą klimatyzacją i ciasnymi fotela poczuliśmy już na starcie smak prawdziwej przygody. Odczuwaliśmy przez kilka godzin doznania, które na długo będziemy mieli w pamięci, co by jednak nie mówić dojechaliśmy cało i wyjątkowo tanio.
|
Decyzja, że jedziemy nad jeziora zapadła spontanicznie. Mieliśmy różne plany, ale nie było nic konkretnego, dopiero ósmego lipca wykonałem milowy krok w kierunku zaplanowania urlopu- zadzwoniłem do jednego z ośrodków wypoczynkowych w Augustowie, co prawda facet stwierdził, że już od dawna nie ma miejsc ale podał mi namiar na kwaterę kawałek od centrum Augustowa. Nigdy nie byliśmy w Augustowie. Pomimo zapowiedzi w telewizji że pogoda ma być taka sobie, w sobotę 11 lipca byliśmy już na miejscu.
|
Bycie na stażu, ma swoje dobre strony, mogłem się wyrwać o godzinę wcześniej z pracy. O godzinie 15 byłem już u Justyny. Szybko obgadaliśmy wszystkie sprawy, dopracowaliśmy nasz plan. Godzina zero to godzina 19:00 – na dworcu.
Tak też się stało. Na dworcu nie było kolejki więc spokojnie mogłem się jeszcze raz dowiedzieć o połączeniach. Korzystając z chwili czasu do odjazdu pociągu, poszliśmy kupić małe co nieco na drogę.
|
O 9.00 byłem już u Justynki. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy czyli: jedzonko, koc, dodatkowe baterie do latarki, aparat fotograficzny itd.
O 9.24 mieliśmy pociąg z Łap do Białegostoku ( przyjechał punktualnie). Ostatnie cztery wagony jechały dalej – do Ełku a pierwsze trzy do Suwałk. W Białymstoku je rozczepiano. Miejscem docelowym naszej wyprawy był OSOWIEC. Miejscowość położona 52 minuty jadąc pociągiem osobowym z Białegostoku.
|
|

El Parque Nacional de Krka es un fenómeno de la naturaleza que merece una vista mucho más larga de la que habíamos planeado. No pasamos allí mucho tiempo, pero quizá esto tiene sus ventajas, porque tenemos ahora razones para volver a estas regiones bellísimas y quedarnos allí al menos unas dos semanas. De ningún modo dos semanas serían demasiado, ya que el lugar abunda de atracciones en toda su extensión.
|
Croacia se ubica en la Europa Central, a las orillas del Mar Adriático. Antes del viaje no teníamos mucha idea de la diversidad de este país, tanto si se trata del paisaje como de la comida o cultura. Dirigiéndose desde el nordeste del lado de Eslovenia, a lo largo del Mar Adriático hacia el sur, se puede observar unos valores naturales muy originales. Primero, entrando en las llanuras de Panonia, pasábamos a los lados de ciudades y pueblos, bosques del haya y roble típicos de esta región, prados y animales (las que se puede encontrar también en Polonia), para atravesando luego unos paisajes cársticos bellos llegar a una autopista que lleva desde las fronteras meridionales de Croacia a través de las montañas calcáreas y colinas de flora baja y conífera. Uno de los paisajes interesantes es el pico más alto en Croacia, Dinara (1831 metros), al que no se pude perder partiendo para Dubrovnik.
|
Trogir nos llevó una experiencia bastante curiosa. Después del viaje largo, queríamos usar el baño. No había problemas con encontrarlo, sin embargo allí se nos ocurrió algo que vamos a describir aquí como una curiosidad. Al principio una mujer en los excusados públicos nos informó que teníamos que comprar un billete, que costó 5 kunas, al mismo tiempo nos enteramos de que no usaríamos los servicios, si perdíamos el billete. Luego la mujer salió, tomó nuestro billete, lo perforó, es decir lo picó y después de esas formalidades pudimos hacer pis. Y allí voy a terminar en cuanto al este tema.
|
Bosnia-Herzegovina la conocemos por haber estado sólo en la localidad Neum, donde pasamos unos días.
Este lugar es la parte única y pequeña del territorio donde Bosnia-Herzegovina tiene acceso al Mar Adriático. Neum está situado a unos 65 kilómetros de Dubrovnik, en una parte extraordinariamente pintoresca de la costa. Por muchos de los turistas es llamado una ciudad de hoteles y pensiones, de hecho, no hay muchas atracciones para ver allí. Su ventaja más grande son las playas, en las que se puede encontrar a los vacacionistas desde las horas muy tempranas de la mañana.
|
Split es una ciudad muy bonita y fácil de recorrer. En principio sus lugares más importantes se concentran en el Casco Viejo, y el Casco Viejo lo constituyen un paseo largo, cubierto de de muchas palmas, con la multitud de cafetines, y el Palacio de Diocleciano. Durante el día es difícil encontrar un lugar, excepto de los cafetines, para guarecerse del sol, que se intensifica reflejando sus rayos de mármoles y granitos.
|
Reservamos un día entero para visitar Dubrovnik. Después del desayuno, hacia las 10 de la mañana, estuvimos ya preparados para ir a la conquista de la ciudad medieval – una perla arquitectónica de Europa. Desde Neum hasta Dubrovnik se viaja en coche unos 50 minutos, por un camino tortuoso, que se extiende al borde de un acantilado, con la vista al Mar Adriático.
|
El tiempo fue estupendo. La primera vez que hice un descenso del río Czarna Hańcza fue hace un año. Me gustó tanto ese río que ya entonces deseé mostrárselo a Justina. Este año mis sueños se han cumplido. Y hay mucho para enseñar allí, ya que el valle del río Hańcza es maravilloso. Es un río poco profundo, con la multitud de meandros, de superficie plana de agua casi cristalina y de la corriente muy rápida. Navegando, a pesar del dolor de los músculos de las manos producido por el remo, se siente un relajamiento psíquico extraordinario. El contacto con una naturaleza tan bella, por cierto, mejora el estado de ánimo e inclina a ver el lado positivo de la vida.
|
El viernes 25 de junio a las 5:30 de la mañana estuvimos en el autobús de relación Białystok – Gdańsk. Ese fue uno de los días más calurosos. En el autobús "lujoso" de marca Autosan, con el aire acondicionado roto y asientos estrechos sentimos ya en el principio el sabor de una verdadera aventura. Experimentamos durante unas horas sensaciones que íbamos a recordar mucho tiempo, pero sí que llegamos ilesos y por muy poco dinero.
|
La decisión de ir a los lagos fue tomada espontáneamente. Teníamos unos planes, pero no había nada concreto. Por fin el 8 de julio hice un paso de gigante hacia el proyecto de vacaciones. Llamé a uno de los centros de reposo en Augustów. La verdad es que un hombre me dijo que ya desde hace mucho tiempo no habían tenido habitaciones libres, pero me dio un número a una casa donde se alquilaba habitaciones, situada un poco más lejos del centro de Augustów.
|
Estar de prácticas tiene sus lados positivos, pude salir del trabajo una hora antes. A las 3 de la tarde ya estuve en casa de Justina. Discutimos rápidamente todos los asuntos, retocamos nuestro plan. Una hora cero eran las 7 de la tarde - en la estación de trenes.
Y sucedió así. En la estación no había colas, pues pude tranquilamente informarme otra vez sobre las comunicaciones. Aprovechando el rato hasta la partida del tren, fuimos a comprar algo para comer para el viaje.
|
A las 9.00 estuve ya en casa de Justina. Empaquetamos las cosas más importantes, es decir: la comida, una manta, unas baterías adicionales para la linterna, la cámara etc.
A las 9.24 teníamos el tren desde Łapy hasta Białystok (llegó puntualmente). Los cuatro últimos vagones seguían hasta Ełk y los tres primeros hasta Suwałki. En Białystok se los separaba. Nuestro lugar de destino era OSOWIEC. Una localidad situada a 52 minutos de viaje en el tren ómnibus de Białystok.
|
|
Tykocin is a relatively small, but still very picturesque town situated upon the Narew River. The town is inhabited by aproximately 2000 people. In spite of its small area, the town is proud of the numerous monuments, local stories and legends. In this brief study, we will do our best to bring to you its local colour. Nevertheless, in order to experience the unique atmosphere of the region, you will have to come to Tycikon on your own.
|
There are numerous enchanting and beautiful spots around us, which are waiting to be discovered. To find them, one may browse the web, visit a library or ask friends about their travel experiences.
Wierszalin is another fascinating site that we came across completely accidentally. In spite of its long tradition and numerous historical records describing the village, we had not heard about the place until our friend told us about it while laying tiles in the bathroom. Darek, the friend, threw the tiles away, sat and told us a vivid story sipping coffee, one cup after another.
|
On the route of our trips, another abutment of reflection over the beauty of the region and its interesting history is Suraż. There is a couple of reasons, due to which it’s worth to mention this town. Going to Suraż we need to remember that it is not a typical tourist town. There is not much monuments there, however it’s worth to visit the private museum of Mr. Litwińczuk, to reach the peak of Bona Sforza or to come into a monumental church, which dates back to 1876. If the weather is fine, it’s worth to visit the public beach by the Narew river. However, history of this place is fascinating, therefore not using possibility of visiting this town while being nearby, should be considered a major abuse.
|
18th – 20th of July 2008
The weather was good. For the first time, I took part in Czarna Hańcza kayaking trip a year ago. I found this river so enchanting, that I decided to show it to Justynka. This year, I managed to make this dream come true. And there is a lot things worth seeing there, because Hańcza valley is just wonderful. It is very shallow river with numerous windings, almost crystal clear water and extremely rapid stream. Valley of the river is magical. You feel amazing relaxation even in spite of muscle ache caused by paddling. Communion with such a beautiful nature improves well-being and positively disposes towards life.
|
Today, we would like to invite you to Kurowo. The place may be easily reached from Łapy, Bialystok, Choroszcz and Tykocin. The seat Narew National Park is located there; not Kurowo itself but two other places situated nearby are the most important matters here. Driving next to the gas station in Jeżewo, we should turn not into Tykocin direction, but in the other way into direction of Sokoły. Then, about two kilometers further we turn again into direction of Kurowo.
|
Croatia is located in the Middle Europe, by the Adriatic Sea. We had been unaware of the country’s diversity in terms of landscape, food and culture before we went there. On our way south along the Adriatic Sea, we can observe the original nature attractions. The Pannonian Lowland welcomes us with the cities and villages typical for this region, we drive through the oak and beech forests, enchanting grasslands and can observe typical European fauna. The picturesque karstic scenery takes as to the motorway which runs across limestone mountains and hills overgrown with short coniferous flora up to the South borders of Croatia. The highest peak in Croatia, Dinara (1831m) is one of the most impressive sites, which cannot be overlooked on the way to Dubrovnik.
|
Krka National Park is a phenomenon of the nature, which deservers for a much longer stay than we planned. We didn’t spend much time there, but maybe it’s all right, because due to this fact, we have the reason to come back into this beautiful regions and stay there for two weeks at least. In no way this would be too much, since the place abounds in numerous attractions within its entire length.
|
We know Bosnia and Herzegovina only by our stay in Neum town, where we spent several days.
It is a tiny piece of land, where Bosnia and Herzegovina has an access to the Adriatic Sea. Neum is situated about 65 km from Dubrovnik in extremely picturesque part of the coast. It is called the town of hotels and guesthouses by numerous tourists – in fact there is not much places to visit there. The major advantage are the beaches, where the visitors may be encountered from the early morning hours.
|
Split is a beautiful city and it’s easy to sightsee. It’s most interesting places are cumulated at the old town, which is a long, overgrown with the palms promenade with the great number of cafés and with Diocletian’s Palace. During the day time it’s not easy to find, except for the cafes, a shelter from the sun, which becomes even more scorching since the beams are reflected by the slippery marbles and granites.
|
The city of Trogir welcomed us with an interesting experience. After the long travel we wanted to go to the toilet. There was no problem to find one, however, inside of it a strange curiosity happened. On entering, the lady informed us that we have to buy a ticket, which cost 5 Croatian kuns; also she told us that if we lose the ticket, we won’t be allowed to go to the toilet. Then the lady came out of the cashier’s window, took the ticket, tore it, meaning – punched it and after this formalities we could finally go to the toilet. And this is where I cease this story.
|
We set aside the whole day for visiting Dubrovnik. After the breakfast, about 10 a.m. we were ready to conquer the medieval city – the European pearl of architecture. The drive from Neum to Dubrovnik takes about 50 minutes, traveling through the spiral road, that goes along the cliff with the view of Adriatic Sea.
|
Since 1st of July, day by day for 2 long weeks, we were basking in the sun together with Justynka on the beaches of Jastarnia, Jurata and Hel. Long, sweltering hot days, scorching sand under the feet and moment of relaxation. We had a room in the city centre of Jastarnia. Everything was in close neighborhood: church, beach, railway station, shops, restaurants – complete luxury.
|
On 25 th of June we were sitting in Bialystok - Gdansk bus. It was one of the hottest days. In the ‘luxurious’ Autosan bus, with air-conditioning that was out of order and uncomfortable seats, we felt the taste of true adventure at the very beginning of our trip. Although we were experiencing the feeling, that we won’t forget it for a long time, we eventually arrived safe for really small sum of money.
|
Holidays started in rain. It was quite cloudy and wet in June and May. Weathermen together with highlanders claimed that true summer would start in the middle of August and would be short. Now, from the perspective of months I can say that they did not manage to forecast weather successfully, even including the margin of error they always use to shield their anticipations.
|
Being on the proffesional probation has its advantages, I could have leave work an hour earlier. At 3 p.m. I was at Justyna’s home. We talked over all things quickly and improved our plan. Zero hour – 7 pm, train station.
|
I woke up at 7.30. I had a moment to start the action, so I decided to water the lawn. From early morning, it was going to be extremely hot.
I was at Justynka’s place at 9.00 already. We packed most necessary stuff, that is: food, blanket, additional torch batteries, camera etc.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|