Wódka w kulturze staropolskiej

Wódka pojawiła się w Polsce na początku XVI wieku. Najczęściej pędzono ją z żyta, czasem z pszenicy, w wyjątkowych sytuacjach ze śliwek. Od XVIII wieku używano w procesie destylacji kartofli. Wódkę destylowaną jeden raz nazywano dawniej brantówką, dwa razy – prostką lub prościuchą. Taką właśnie wódkę spożywano najczęściej, a miała ona od 15 do 35%. Czasami poddawano ją dalszemu procesowi destylacji i osiągała wówczas moc 70%. Tak mocna gorzałka nazywana była okowitą – od łacińskiego „aqua Vita”, czyli woda życia. Okowitę rozcieńczano wodą i w ten sposób otrzymywano prostą wódkę, tzw. ordynaryjną. Kiedy potrzebowano gorzałki mocniejszej i bardziej czystej, przepalano wódkę ordynaryjną w specjalnych alembikach, czyli naczyniach miedzianych pobielanych cyną, otrzymując tzw. alembikówkę. Używano do tego celu ziół, kwiatów, pestek owoców, skórki pomarańczowej itp. W taki właśnie sposób powstawały znane dziś z dzieł literackich anyżówki, kminkówki, wódki cynamonowe, ratafie i inne. Najmocniejsze z nich służyły nie tylko bezpośrednio do picia, ale również jako esencje i koncentraty.

Wódki gatunkowe pędzono najczęściej we dworach, wykorzystując domowe receptury albo przepisy z popularnych wówczas kalendarzy i poradników. Wódki proste uchodziły natomiast za trunek plebejski. Uważano wręcz za niedopuszczalne serwować je w szerszym gronie gości czy też wznosić nimi toasty. Po cichu jednak pito trunki z gatunku tych „podlejszych” i to w dużych ilościach. Obserwatorzy z państw ościennych tak o tym fakcie pisali: „bardzo lubią wódkę, którą po polsku zwą gorzałką […]. Nawet najarystokratyczniejsi Polacy wożą ją ze sobą w swych puzderkach i muszą się jej napić prawie co godziny”. Dużym powodzeniem cieszyły się też importowane wódki francuskie. Były to właściwie, jak pisał znawca dawnych obyczajów Zbigniew Kuchowicz, dzisiejsze koniaki. Nie używano ich jednak jako trunku, ale jako destylatu, z którego otrzymywano inne napoje. W XVIII wieku dużą popularność zyskały też krajowe i importowane likiery oraz arak i rum, które to alkohole dodawano głównie do ponczu lub grogu.

Wódek używano początkowo do celów medycznych i kosmetycznych. Alkohol spełniał często rolę leku, przeciwdziałając wielu zakażeniom, ułatwiał też trawienie ciężkich pokarmów. Z czasem jego rola uległa stopniowej degradacji. Rosnące z wieku na wiek spożycie wódki „zawdzięczano” prawu propinacji, czyli wyłącznego prawa właścicieli majątków do jej produkcji oraz sprzedaży we własnych karczmach. Niektórzy wręcz nakładali na swoich poddanych obowiązek nabycia określonej ilości trunku. Szacuje się, że w pierwszej połowie XIX wieku sumy z propinacji osiągały około 30% dochodów z dóbr ziemskich. Prawo propinacji zostało zniesione najwcześniej w zaborze pruskim (w 1845 roku), najpóźniej natomiast w zaborze rosyjskim (w 1898 roku). Jednak nie oznaczało to wcale, że ówcześni Polacy zrezygnowali z picia wódki, choć jej spożycie uległo zapewne zmniejszeniu.

Na podst.:

1. Kuchowicz Z., Obyczaje staropolskie XVII-XVIII wieku. Łódź 1975.

2. Milewski S., Pijaństwo w dawnej Polsce (2). „Problemy Alkoholizmu” 1996 nr 3, s. 15-16.