Wywiad USA zna prawdę o Smoleńsku. Czy dlatego amerykańskie wojska przyjechały do Polski?

Wywiad amerykański dysponuje zdjęciami satelitarnymi z chwili katastrofy rządowego TU-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Tak przynajmniej twierdzą wysoko postawieni oficerowie CIA. Sprawa musi być poważna, skoro USA przysyła czołgi i lotniskowce do Europy Wschodniej. „Katastrofa” polskiego samolotu rządowego miała być bowiem częścią większego planu przejęcia władzy i wpływów przez Rosję w tej części świata.

Nie od dziś wiadomo, że Stany Zjednoczone prowadzą intensywną obserwację powierzchni ziemi za pomocą satelitów szpiegowskich. Satelity te są nie tylko w stanie fotografować powierzchnię ziemi z dużą dokładnością (satelita jest w stanie zrobić wyraźne zdjęcie twarzy człowieka idącego ulicą), ale również monitorować między innymi rozmowy prowadzone za pomocą telefonów. Obserwacja ta jest tym intensywniejsza, im wyższą rangę ma dane zdarzenie. Wizyty głów państw są więc rejestrowane przez satelity ze szczególną dokładnością. Proces ten jest oczywiście w dużej mierze zautomatyzowany, niemniej wiemy już, iż w czasie katastrofy rejon Smoleńska był obserwowany przez co najmniej trzy amerykańskie satelity. Według informacji, które pojawiają się w sieci zdjęcia potwierdzają hipotezę wybuchów na pokładzie. Ponadto wzmożona obserwacja tej wizyty wynikała z wcześniejszych ustaleń wywiadu niemieckiego. To właśnie od wywiadu niemieckiego amerykanie wiedzieli, iż ma dojść do próby zamachu na prezydenta dużego państwa europejskiego. Ostrzeżenie to otrzymał również polski wywiad ale… niczego z tym nie zrobił.

Lech Kaczyński miał zginąć ze względu na swoją interwencję w Gruzji, poprzez którą zablokował marsz wojsk radzieckich. Katastrofa TU-154, o ile w tym kontekście można jeszcze mówić o katastrofie, miała doprowadzić do ustanowienia marionetkowego rządu w Warszawie, który nie dopuściłby do obecności wojsk amerykańskich w tej części świata.

Niemniej po aneksji Krymu oraz wybuchu starć na wschodzie Ukrainy równowaga sił uległa mocnemu zachwianiu. Rosja coraz mocniej zaczęła dążyć do zrealizowania swoich mocarstwowych ambicji. Wywiad USA oraz amerykańscy stratedzy podejrzewają, że Rosja może mieć konkretny plan odzyskania wpływów militarnych w tej części świata, a zamach w Smoleńsku był po prostu jednym z punktów tego planu. Miał on na celu nie tylko osłabienie Polski, która jest strategicznym liderem w regionie, ale również wybadanie reakcji Zachodu, która, przypomnijmy, była w tej sprawie bardzo wyważona – niewielu przywódców pojawiło się na uroczystościach pogrzebowych rzekomo z powodu „wulkanicznego pyłu unoszącego się w powietrzu”.

Gdyby rząd PIS-u nie wygrał wyborów prawdopodobnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się o kulisach „katastrofy”. Również dojście do władzy Donalda Trumpa sprzyja wyjaśnieniu sprawy smoleńskiej. Nowo zaprzysiężony prezydent USA zapewnił bowiem, iż pomoże Polsce w tej kwestii, a nawet wesprze nas w staraniach o zwrot wraku polskiego TU-154.

Obecnie trwają rozmowy na szczeblu rządowym zmierzające do oficjalnego przekazania stronie polskiej zdjęć satelitarnych z miejsca tragedii. Niestety, nie jest to prosta sprawa – materiały amerykańskiego wywiadu opatrzone są klauzulą najwyższej tajności. Na razie pozostaje tylko domniemywać, jak wielki ciężar dowodowy stanowiłyby te zdjęcia, gdyby udało się je od Amerykanów otrzymać i włączyć do całości śledztwa.

/Zdjęcie: By Serge Serebro, Vitebsk Popular News – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/